Katartyczne krzyki w „skrzyni wentylacyjnej” rozśmieszyły mnie z czystej radości

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz krzyczałem na moich płucach. Och, czekaj, tak, mogę: było dziś rano, na podwórku Brooklynu, w skrzynce wentylacyjnej zaprojektowanej specjalnie do wychwytywania lamentów. Krzyczenie w pustkę to coś, o czym wyobrażam sobie codziennie, a teraz, kiedy to zrobiłem, mogę powiedzieć, że jest w 100 procentach warte szumu.


Kiedy stoję na podwórku Huich In, fryzjerki z Nowego Jorku i wynalazcy cudownego, wrzeszczącego stoiska, mówi mi, że w Vent Box chodzi o radosne uwolnienie. Spotykasz się w pudełku i poznajesz swoje najgłębsze lęki i uczucia. „Chodzi o uhonorowanie naszych cieni i naszych emocji. To jak informacja, prawda? Wydobywa nasze cienie na światło, więc dochodzimy do pokoju, harmonii i radości, mówi mi.

Pomysł na pudełko wyszedł z kursu przywódczego In w San Diego. Podczas jednego ćwiczenia grupa stażystów krzyczała razem. To było „Aha! moment dla przyszłego przedsiębiorcy. „Po raz pierwszy uwolniłam się w ten sposób, ponieważ uprawiam jogę, medytację, wyjaśnia. „Po tym, jak to zrobiliśmy, byłem jak cholera! To było takie dobre. Czułem się tak podłączony. To była inna energia.

„Chodzi o uhonorowanie naszych cieni i naszych emocji. To jak informacja, prawda? Wydobywa nasze cienie na światło, dzięki czemu dochodzimy do pokoju, harmonii i radości. -Huich In, założyciel VENT

Teraz In wynajmuje pudło (które, jak mówi, to tylko prototyp, dopiero początek tego projektu) studiom jogi, imprezom i konferencjom - każdemu, kto musi krzyczeć w próżnię. Ponieważ znalazłem się wygodnie na jej podwórku, postanowiłem spróbować.


Oto jak to jest krzyczeć w pustkę skrzynki wentylacyjnej

Wnętrze pudełka jest wyściełane od podłogi do sufitu niebieskim styropianem. „Aby stłumić dźwięk twojego krzyku, mówi ze śmiechem In. Wchodzę do środka, a ona zatrzaskuje za mną drzwi. Gdy stoję w otoczeniu ciemności, chcąc hałasować, myślę: „Jak znów krzyczeć? Nie wiem dlaczego, ale boję się podnieść głos tak wysoko, aby być tak surowym na głos. Krzyczę w mojej głowie, och, mniej więcej raz na godzinę, ale przychodzi mi do głowy, że robię wszystko, co w mojej mocy, by być cichym i dyskretnym.

Moje pierwsze próby dobrego wykorzystania dźwiękoszczelnej przestrzeni są daremne, a In wypuszcza mnie z pudełka. Daje kilka słów zachęty i odsyła mnie do środka. Tym razem jestem gotów krzyczeć. Przez najmniejsze pęknięcie w drzwiach In zaczyna mnie kibicować i nagle krzyczę. Nie w stylu horroru o wysokim tonie, ale w najbardziej gardłowy sposób. Dźwięk wydaje się dochodzić z niezbadanego miejsca głęboko we mnie. Cholernie dobrze.


Po kilku minutach najlepsza rzecz się dzieje. Zaczynam się śmiać. Śmiejąc się, ponieważ - w dziwacznym zrządzeniu wydarzeń - jestem w pudełku, krzycząc 23 lata stłumionego uniesienia, smutku, frustracji i emocji, które nie mają imienia. Kiedy In ponownie otwiera drzwi, odczuwam ulgę. „Gdybyś mnie tam zostawił znacznie dłużej, zacząłbym płakać, mówię jej. To prawda. Coś w mrocznej samotności sprawiło, że chciałem przeżyć pełne spektrum ludzkich emocji w podwójnym czasie. Niestety, rzeczywistość wzywa mnie z powrotem do biura. Dziękuję jej i wychodzę z domu In.

„Będę więcej krzyczeć, myślę sobie podczas jazdy pociągiem do domu. Jeszcze lepiej: „Będę krzyczeć, potem się śmiej więcej.


Czy wiesz, że emocje mogą być „twarde” i „miękkie”? To prawda! Jeśli podczas medytacji pojawią się trudne uczucia, oto twój plan działania.